^Powrót na górę
foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Facebook

facebook_page_plugin

Logopedia

Bajka logopedyczna – Z wizytą w Muzeum Zegarów

Bajka logopedyczna – Z wizytą w Muzeum Zegarów
Ćwiczenia, których celem jest podniesienie sprawności narządów
artykulacyjnych i wywołanie prawidłowej wymowy głoski /c/
 
Dziś odwiedzimy bardzo nietypowe muzeum – takie, w którym można obejrzeć
najróżniejsze zegary. Pracownicy muzeum są bardzo mili, cieszą się z odwiedzin każdego gościa
i szeroko uśmiechają się do odwiedzających (szeroko uśmiechamy się, pokazując zęby).
Wchodzimy do pierwszej sali muzeum, gdzie możemy obejrzeć zegary słoneczne, czyli takie,
które wskazują czas za pomocą słońca. Taki zegar ma bardzo szeroką tarczę (układamy szeroki,
płaski język na dolnej wardze i dolnych zębach), a wskazówka tego zegara ustawiona jest
pionowo (podnosimy język, opieramy go o wałek dziąsłowy). Godzinę wskazuje cień, jaki
rzuca wskazówka, przesuwający się na tarczy wraz ze zmieniającym położenie słońcem
(kreślimy językiem duże kółko w buzi zgodnie z ruchem wskazówek zegara).
 
Czas na pierwsze piętro naszego muzeum – wspinamy się po szerokich schodach
(dotykamy językiem„stopni”, czyli wewnętrznej powierzchni górnych zębów). Na
pierwszym piętrze stoją duże i stare eksponaty. Są tutaj zegary z okrągłym wahadłem
(przesuwamy szeroki język na boki, od jednego kącika ust do drugiego). Mieszczą się zegary
z kukułką, które, wskazując godzinę, wydają dźwięki podobne do kukania (wysuwamy i
wsuwamy szeroki język z buzi jak kukułka wyfruwająca z gniazda). Są także zegary
rzeźbione w drewnie, pokryte złotem, ozdobione różnymi wzorami („malujemy” i „rzeźbimy”
własny zegar –przesuwamy szerokim językiem po podniebieniu i policzkach, rysujemy
uniesionym językiem wzory na podniebieniu). Zegarów jest tutaj bardzo dużo, a pracownicy
muzeum dbają, aby wszystkie eksponaty były czyste i w świetnym stanie. Często zatem
wycierają zegary z kurzu (przesuwamy szerokim, płaskim językiem po dolnych zębach i
dolnej wardze) oraz polerują je, aby pięknie błyszczały (przesuwamy czubkiem języka po
wewnętrznej ścianie dolnych zębów).
 
Czas na ostatnie piętro muzeum – znów wspinamy się po schodach (dotykamy
językiem „stopni”, czyli wewnętrznej powierzchni górnych zębów). Na tym piętrze znajdują
się małe zegarki – na rękę lub wieszane na łańcuszku. Wszystkie mają niewielkie, okrągłe tarcze
(układamy język w tarczę zegara – płasko, luźno,szeroko). Większość z nich ma dwie
wskazówki, jedną wskazującą godziny, przesuwającą się bardzo powoli (powolutku kręcimy w
buzi kółka językiem), drugą wskazującą minuty (kręcimy szybciej kółka językiem),ale są też
zegarki ze wskazówkami sekundowymi, będącymi cały czas w ruchu (kręcimy bardzo szybkie
kółka językiem). To już koniec odwiedzin muzeum na dziś. Po takiej wizycie na pewno wszyscy
mają w uszach jeden dźwięk: tykanie zegara (zamykamy zęby, rozciągamy usta cyk,cyk,cyk..)

Bajka logopedyczna - PRZYJĘCIE MYSZKI

Bajka logopedyczna -PRZYJĘCIE MYSZKI

Ćwiczenia, których celem jest podniesienie sprawności narządów artykulacyjnych i wywołanie prawidłowej wymowy głoski /s/

                                            

Pewnego dnia małą śpiącą Myszkę obudziły promienie słońca. Myszka uśmiechnęła się (rozciągamy usta w uśmiechu, nie pokazując zębów) i ochoczo wstała ze swojego posłania (podnosimy czubek języka do wałka dziąsłowego, za górne zęby). Myszka postanowiła, że tego dnia zaprosi swoich przyjaciół na poczęstunek. 

Najpierw długo myślała, jakie smakołyki przyrządzić na kolację (ściągamy usta w dzióbek, po czym przesuwamy je na boki, „zastanawiamy się”). Zdecydowała, że przygotuje przepyszne naleśniki. Wyjęła więc potrzebne produkty: jajka, mleko i mąkę i zmieszała je ze sobą (kręcimy językiem kółka w buzi). Następnie wlała trochę ciasta na patelnię i zaczęła smażyć naleśniki. Pierwszy naleśnik…, (układamy płaski, luźny, szeroki język na dolnych zębach i dolnej wardze) następnie drugi, trzeci, czwarty (powtarzamy kilkakrotnie ćwiczenie – chowamy język, a następnie znów go wysuwamy). 

Kiedy wszystkie naleśniki były już gotowe, mała Myszka była już troszkę zmęczona, westchnęła więc głęboko: uffff… (wzdychamy, biorąc wdech nosem, napełniając policzki powietrzem i powoli je wypuszczając). Następnie dokładnie posmarowała każdy naleśnik słodkim dżemem truskawkowym (podnosimy język do podniebienia, przesuwamy po podniebieniu płaskim, szerokim językiem).

Myszka rozejrzała się po swoim mieszkaniu (wyciągamy usta mocno do przodu, by stały się długie jak pyszczek myszki i kręcimy głową na boki, „rozglądamy się”). Czas zrobić porządki! Myszka chwyciła za miotłę i wysprzątała podłogę w swojej norce (posuwistym ruchem języka szorujemy wewnętrzną powierzchnię dolnych zębów). Kiedy wszystko było gotowe, przyszli goście: Chomik i Krecik. Myszka poczęstowała ich herbatą i przygotowanymi smakołykami. Zwierzątkom bardzo smakowały naleśniki (naśladujemy odgłosy żucia i mlaskania), herbata była jednak bardzo gorąca, więc musiały na nią dmuchać, aby ją ostudzić (dmuchamy na wierzch dłoni, spłaszczając przy tym wargi). Chomiczkowi tak zasmakowały naleśniki Myszki, że napchał sobie całe policzki jedzeniem (zaciskamy wargi, kolejno nadymamy raz jeden, raz drugi policzek). 

Wszyscy bardzo wesoło spędzili popołudnie, a gdy nadszedł wieczór, Chomik i Krecik pożegnali się z Myszką (ściągamy mocno usta, wysyłamy buziaki) i wrócili do swoich norek. Myszka była bardzo zadowolona z wizyty (uśmiechamy się szeroko, pokazując wszystkie ząbki) i postanowiła, że niedługo ponownie zaprosi w odwiedziny swoich przyjaciół.

 

Bajka logopedyczna - Marudny Dzik

Bajka logopedyczna - MARUDNY DZIK

Ćwiczenia, których celem jest podniesienie sprawności narządów artykulacyjnych i utrwalenie prawidłowej wymowy głoski /dź/

Pewien dzik chodził po lesie bardzo niezadowolony – nigdzie nie mógł znaleźć dobrych żołędzi. Krążył więc między drzewami (kreślimy językiem w buzi „ósemki”) i szukał pożywienia. Nigdzie jednak nie mógł znaleźć świeżych, soczystych żołędzi. Wszystkie były albo rozgniecione (rozkładamy płaski język na dolnych zębach i dolnej wardze), albo suche i już nieświeże.

Dzik więc strasznie marudził, biegał, rozglądając się na boki (język kładziemy na dno jamy ustnej, wykonujemy ruchy na boki przy dolnych zębach, nie unosząc czubka języka), stukał raciczkami w kamyki (kląskamy, przyklejając język w podniebienie i odklejając go) i węszył (kilka razy szybko wciągamy i wypuszczamy nosem powietrze).

W pewnym momencie coś spadło dzikowi na nos. Już miał nadzieję, że to jakiś żołądź, zaczął się więc oblizywać (szeroko otwarta buzia, dokładnie oblizujemy językiem wargi), jednak okazało się, że to tylko liść dębu. Dzik parsknął gniewnie (prychamy) i zrzucił liść z nosa.

Po chwili okazało się, że nieopodal spadł kolejny listek. Dzik podszedł do niego, zaciekawiony, a potem do następnego. Dzik podążał od listka do listka, które spadały, tworząc ścieżkę (dotykamy językiem po kolei wszystkich dolnych zębów).

W pewnym momencie dotarł do szerokiej polany (rozkładamy płaski język przy dolnych zębach), na której środku rosło jedno drzewo. Był to dąb, w dodatku pod nim leżały sterty świeżych, soczystych żołędzi (zaczepiamy czubek języka o dolne zęby, układamy język w górkę). Uradowany dzik popędził pod drzewo (kląskamy) i z rozkoszą zaczął zjadać smakołyki (naśladujemy ruchy żucia i mlaskania). Kiedy wreszcie zaspokoił głód, położył się pod drzewem i zaczął ochoczo tarzać się w trawie (trzemy język – czubek języka opieramy o dolne zęby, grzbiet języka unosimy do podniebienia, wodzimy językiem po górnych zębach od czubka języka w stronę jego tylnej części, jednocześnie zamykając i otwierając buzię).

Odkąd dzik odkrył polanę z żołędziami, był niezmiernie uradowany. Podobno nawet przestał marudzić!

Bajka logopedyczna - Pieczemy Ciasto

Bajka logopedyczna - PIECZEMY CIASTO

Ćwiczenia, których celem jest podniesienie sprawności narządów artykulacyjnych i utrwalenie prawidłowej wymowy głoski /ć/

Dzisiaj nauczymy się piec przepyszne ciasto. Musimy przygotować wszystkie niezbędne składniki, a nasz języczek będzie pomocnikiem.

Najpierw wsypujemy puszystą mąkę i cukier puder do szerokiej miski (otwieramy buzię, wysuwamy szeroki język na brodę). Następnie dodajemy jajka (robimy „jajko” z języka – ściągamy język w stronę gardła, czubek języka oddalamy od dolnych zębów). Dodajemy też utartą skórkę z cytryny (robimy „tarkę z języka”: czubek języka opieramy o dolne zęby, jego grzbiet unosimy do podniebienia, wodzimy językiem po górnych zębach od czubka języka w stronę jego tylnej części, jednocześnie zamykając i otwierając buzię). Dorzucamy masło, mleko i drożdże (trzykrotnie otwieramy buzię, wysuwamy szeroki język na brodę).

Gdy wszystkie składniki są już w misce, trzeba je wymieszać (kręcimy językiem duże kółka w buzi). Teraz trzeba odstawić na jakiś czas nasze ciasto, by w ciepłym miejscu mogło wyrosnąć. Staramy się cichutko mówić i nie hałasować, żeby ciasto nie opadło (kładziemy palec na buzię, „uciszamy” się wzajemnie, mówiąc: ciiii…).

W tym czasie przygotowujemy formę do pieczenia – trzeba ją dokładnie wyłożyć papierem (wklejamy płaski język w podniebienie i przez chwilę go tam trzymamy). Gdy ciasto już wyrośnie, przekładamy je do formy i wkładamy do gorącego piekarnika. Możemy teraz obserwować, jak ciasto jeszcze bardziej rośnie (unosimy grzbiet języka w stronę podniebienia, czubek języka nie odrywa się od zębów dolnych, pracuje tylko środek).

Nawet kotek, który do tej pory tylko się przyglądał, teraz oblizuje się ze smakiem na myśl o pysznym cicie (dokładnie oblizujemy wargi, przy szeroko otwartej buzi). Po godzinie nasze ciasto jest gotowe, wyjmujemy je z piekarnika i czekamy, aż ostygnie (dmuchamy, nabierając powietrze nosem, a wypuszczając je ustami).

Kroimy ciasto ostrym nożem na mniejsze kawałki (robimy z języka „ostry czubek noża” – wyciągamy wąski, spięty język z buzi), przekładamy je na płaskie talerzyki (kładziemy płaski język przy dolnych zębach) i wreszcie możemy zacząć pyszną ucztę (mlaszczemy środkiem języka). Smacznego!

Bajka logopedyczna - Raźny źrebak

Bajka logopedyczna - RAŹNY ŹREBAK

Ćwiczenia, których celem jest podniesienie sprawności narządów artykulacyjnych i utrwalenie prawidłowej wymowy głoski /ź/

W pewnej wiejskiej zagrodzie raźny źrebaczek Ziutek zajmował się od rana wszystkimi pilnymi sprawami. Dbał o to, by każdemu mieszkańcowi zagrody było wygodnie i miło, dlatego wesoło brykał , wysoko unosząc kopytka (kląskamy, wklejając szeroki język w podniebienie) , po kolei odwiedzając wszystkich znajomych z zagrody.

Najpierw zajrzał do świnek, które jadły właśnie śniadanie. Robiły przy tym mnóstwo bałaganu i radośnie mlaskały (środkiem języka naśladujemy odgłosy mlaskania). Jedna świnka postanowiła po jedzeniu wytarzać się w błocie, położyła się więc na ziemi i wesoło kręciła na boki grzbietem (środkową częścią języka trzemy o podniebienie). Widząc takie żarty, źrebak wesoło zaśmiał się (powtarzamy iii-haa, iii-haa) i pogalopował dalej (kląskamy).

Na płocie zauważył przeciągającego się kotka (robimy „koci grzbiet” – zaczepiamy czubek języka o dolne zęby, wybrzuszając jego środkową część) , który czekał na swoją porcję mleczka. Wkrótce już miseczka kotka była pełna, zaczął więc ze smakiem pić (pokazujemy języczkiem, jak kotek pije mleko) , a źrebak Ziutek pobiegł do kolejnych znajomych (kląskamy). Po drodze minął zdyszanego psa Borysa, który również od rana biegał po gospodarstwie (dyszymy jak piesek) i węszył w poszukiwaniu kostek (węszymy jak piesek).

Wreszcie raźny źrebak Ziutek dotarł do zagrody owieczek, które również tego ranka jadły swoje śniadanie. Źrebak uznał, że bardzo urocze są małe owieczki, pokryte białą, puszystą wełną, które wyglądają jak małe kulki (robimy z języka kuleczkę – ściągamy język na tył jamy ustnej, oddalając czubek języka możliwie najdalej od dolnych zębów) . Źrebak zaśmiał się wesoło (powtarzamy iii-haa, iii-haa), słuchając ich radosnego pobekiwania (powtarzamy bee, baa, bee, baa).

Ziutek był bardzo zadowolony, że wszystkie zwierzątka jedzą swoje śniadanie, mógł teraz zadbać o siebie. Wrócił do swojej zagrody, gdzie czekał już na niego przepyszny owies (naśladujemy mlaskanie środkiem języka). Po śniadaniu źrebak postanowił skorzystać z pięknej pogody, popędził więc na łąkę, by pobiegać w ciepłym słońcu (kląskamy, szybko wklejając język w podniebienie).

Autor: Malwina Wilczyńska

Copyright © 2013. Bajkowe Przedszkole Misia Uszatka Rights Reserved.